Czas na EB

Cóż za zbieg okoliczności! Od niedawna na rynek powróciło historyczne piwo EB i to praktycznie w tym samym czasie kiedy rynek pracy zmienia się na rynek pracownika. Co ma wspólnego słynne hasło reklamowe wspomnianego piwa z rynkiem pracy? Bardzo dużo, a może tak niewiele, bo aż 2 litery – EB. O czym jest mowa? O Employer Brandingu. Otóż “EB” w żargonie osób zajmujących się komunikacją oznacza Employer Branding, tłumacząc na język polski – wizerunek pracodawcy (w dosłownym tłumaczeniu – markę pracodawcy).

Employer Branding, a marketing rekrutacyjny
Tak często słyszymy o firmach, którym przyznano tytuł najlepszego pracodawcy roku, przyjaznej firmy, gwiazdy Employer Brandingu. Tytułów i konkursów jest całe mnóstwo, a zapewne będzie ich jeszcze więcej, ale czy takich firm - prawdziwych, najlepszych pracodawców jest wiele?


Niestety wśród polskich ekspertów od dłuższego czasu pokutuje definicja, iż Employer Branding to prowadzenie przez firmy takich działań, których celem jest pozyskanie najlepszych pracowników, a w szczególności absolwentów. Wiele portalów czy stron poświęconych tej tematyce również skupia się na najlepszych kampaniach rekrutacyjnych czy programach. Po części zgadzam się, że firma zatrudniając najlepszych z najlepszych zasługuje na miano najlepszej.

No, ale czy o marce pracodawcy świadczy jedynie zatrudnianie najlepszych z najlepszych? Chyba nie.

Employer Branding to znacznie szersze pojęcie, które polega przede wszystkim na:
- Prowadzeniu długotrwałych działań i odpowiedzialnej polityki wobec obecnych pracowników;
- Opracowaniu i wdrożeniu strategii zarządzania talentami;
- Prowadzeniu otwartej komunikacji, a w szczególności dbaniu o właściwą komunikację wewnętrzną;
- Angażowaniu pracowników, tak aby czyli się współodpowiedzialni za rozwój organizacji;
- Profesjonalna obsługa i utrzymywanie kontaktu;
- Kierowanie, a nie zarządzanie oparte na wartościach;

Działania EB powinny być skierowane do:
- Przyszłych;
- Obecnych;
- Byłych pracowników;
- Do klientów, partnerów biznesowych oraz inwestorów.

Efektywność pracownika = realne możliwości jego rozwoju
Głównym zadaniem EB jest osiągnięcie celów biznesowych dzięki zaangażowaniu pracowników w działania firmy. Wielu z Was odpowie, ale pracownicy są przecież zaangażowani, bo pracują. Tu jednak chodzi o takie zaangażowanie, które przekłada się bezpośrednio na mierzalną efektywność, czyli np. obniżenie kosztów operacyjnych, wzrost sprzedaży, wzrost świadomości marki czy ostatecznie na osiągnięcie przewagi konkurencyjnej.

Jeżeli pracownik ma możliwość rozwoju, czuje się współodpowiedzialny za przyszłość firmy, jest zdrowy i zadowolony to będzie efektywny i wydajny. Przytoczę tutaj znakomity przykład, który opisał jeden z najlepszych doradców na świecie w zakresie zarządzania – Ken Blanchard w swojej książce Przywództwo wyższego stopnia.

Blanchard opisał historię niewielkiej firmy, która stała się ofiarą kryzysu po atakach z 11 września 2001 r. Właściciele twierdzili, że jedyne co uratuje działalność to obniżenie kosztów do minimum i zwolnienie pracowników, aby „zmniejszyć straty i w ten sposób utrzymać dodatnie saldo”.

Za namową doradców właściciele zdecydowali się porozmawiać z pracownikami. Przedstawiono im księgi rachunkowe, zaznajomiono z aktualną sytuacją i zaczęła się przysłowiowa „burza mózgów”. Właściciele podjęli ryzykowną decyzję zatrudnienia zewnętrznego doradcy, który niezależnym i wprawnym „okiem” miał pomóc opracować i wdrożyć plan wyjścia z kryzysu.

Okazało się, że dzięki włączeniu pracowników do projektu ratowania firmy, wymyślono najróżniejsze metody wyjścia firmy z dołka. Nagrodą dla całego zespołu był wyjazd na Hawaje. Jak się okazało zaproponowane przez pracowników rozwiązania były bardziej skuteczne aniżeli przewidywano. Co więcej, z miesiąca na miesiąc stan finansów systematycznie się poprawiał, a przed końcem 2004 r. firma osiągnęła najwyższą wysokość sprzedaży w historii. Kilka miesięcy po ogłoszeniu wyników finansowych pracownicy pojechali na Hawaje.

Po co skoro dopiero zaczynam?
No właśnie, skoro zaczynasz rozkręcać biznes, masz lub planujesz startup to po co Ci budowanie marki pracodawcy? Po co marnować czas kiedy zarządza się małą organizacją, np. dwu/trzy osobową?

Znam wiele organizacji i sama w takich pracowałam, kiedy było nas na początku kilka osób. Po kilku miesiącach dołączali do nas kolejni i kolejni pracownicy, ale nikt nie odchodził. Dobrze prowadzony biznes prowadzi do sukcesu. Chyba planujesz i masz marzenia, aby mieć dobrze prosperujący biznes? Przecież biznes to ludzie. Czy Microsoft byłby dzisiaj Microsoftem, Apple byłby Apple a Google Googlem czy Zappos Zapposem gdyby nie ludzie i podejście założycieli do pracowników? Odpowiedź na to pytanie pozostawiam już Wam.
A na koniec najważniejsze - marka pracodawcy przekłada się na opinię rynku – świat jest mały. Z chęcią podzielę się z Wami historiami i poradami co i jak robić. Jeżeli macie jakieś sugestie czy pytanie – zapraszam do kontaktu.

Jeszcze tylko przytoczę słowa jednego z najwybitniejszych polskich pisarzy – Witolda Gombrowicza, które warto pamiętać: “Jestem pyłkiem w tym wszystkim, ale pyłkiem koniecznym”.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...