Od lania po twarzach do innowacyjności

bohaterka
bohaterka Youtube
Od wczorajszego popołudnia krąży w sieci nagranie ze spotkania koła rozwoju osobistego na SGH i nie powiem, że nie rozpętała się burza w sieci i mój telefon milczy. Wszyscy pytają „Justyna o co k’man czy to prawda czy prowokacja?”.




Przyznaję, że sama się nad tym zastanawiam, bo niezależnie od tego czy to był zamiar prowadzącego i chwyt marketingowy czy ćwiczenie na warsztacie, to przysłowiowe lanie po twarzach nie może mieć miejsca. W środowisku roztrząsane jest, że dają sobie po razie, jak się czuli, czerwona marynarka i czarny obcisły podkoszulek prowadzącego i jego krzyki motywacyjne na pograniczu Amwaya z „niewiadomoczym”.

Mnie zaciekawił jeden moment, a właściwie jedyna bohaterka tej sceny – dziewczyna, która miała uderzyć kolegę. Ona jedyna postąpiła inaczej – zamiast uderzyć – przytuliła. Zdziwił mnie całkowity brak reakcji prowadzącego i konsternacja uczestników. Dlaczego nikt inny nie podjął rękawicy i nie zmienił biegu wydarzeń? To ona w mojej opinii stała się liderem oraz przykładem, że warto, że można i nie trzeba bać się zmiany, że ważne są wartości a nie „masz w sobie moc” czy „yes we can”.

Sporej odwagi wymagało zrobienie czegoś innego, czegoś innowacyjnego. I tak jest w biznesie – wielkiej odwagi wymaga wprowadzenie innowacji, zmiany czy nowości. Pomyślcie jak czuła się ta dziewczyna, która była sama w grupie tylu facetów bijących się po twarzach, ile wymagało to od niej odwagi. Przecież potrzeba przynależności do grupy jest dla wielu nieprawdopodobnie ważna.

Ilu z nas gra tylko po to, aby być w grupie albo wejść do grupy zatracając swoje prawdziwe JA?

A teraz z innej perspektywy. Zakładając, że prowadzący został zaproszony jako ekspert, uznany trener rozwoju osobistego, autorytet i pozwolił uczestnikom poczuć tę MOC jaką daje bicie po twarzy, to kim będą w przyszłości nasi szefowie skoro sprawia im to przyjemność?

Czy to znaczy, że w przyszłości taki będzie styl motywacji i rozwoju pracowników, a może zarządzania zespołem? Daj koledze w twarz na dzień dobry a poczujesz w sobie MOC?

Siła w nas nie polega na poczuciu, że mam przewagę nad innymi, bo ich mogę bić po twarzy, bo mogę kogoś sponiewierać, nazwać głupkiem czy debilem, kazać siedzieć w biurze do momentu aż nie skończę projektu albo wstać o 4 rano, bo ja chcę mieć pierwsza wydanie gazety.

Nasza siła, power, drive (nazwijcie to jak chcecie) polega na wartościach, spójności, pokorze, szacunku do innych, realizowaniu pasji, uczeniu się, dzieleniu się wiedzą i dobrymi praktykami. Jak powiedział mój mentor – polega na byciu przyzwoitym człowiekiem.

Z wielu badań wynika, że Millenialsi (ja uważam, że wszyscy) mają właśnie takie oczekiwania wobec pracodawcy – chcą być szanowani, chcą mieć miłą atmosferę i chcą się rozwijać. Dlaczego więc akceptują takie zachowanie, dlaczego tak uznana uczelnia na to zezwoliła? Czy tacy mają być przyszli biznesmeni, nasi szefowie, przedsiębiorcy – pracodawcy przyszłości?
Oby nie.
Trwa ładowanie komentarzy...